Nie posiadasz poprawnej wersji formantu ActiveX wymaganego przez stronę
Do prawidłowego działania strony potrzebujesz Flash Player 8
Pobierz Flash Player
Przemysł tekstylny w U.S.A. – reaktywacja?
Przemysł tekstylny ciągle istnieje i ma się dobrze w Stanach Zjednoczonych. Wielu ludzi może nawet nie jest świadomych faktu, że Stany są drugim co do wielkości eksporterem wyrobów tekstylnych. W ciągu ostatniego roku amerykański eksport wyrobów tekstylnych i odzieżowych odnotował dwucyfrowy wzrost, tj. o 14.4% do 22,2 mld dolarów na koniec listopada 2011r. w porównaniu z tym samym okresem roku poprzedniego. Największymi rynkami eksportowymi dla amerykańskiej odzieży i wyrobów tekstylnych jest Ameryka Środkowa, Meksyk i Kanada, ale również udział w rynku chińskim wzrósł o 15% w ciągu 12 miesięcy. Administracja Obamy robi postępy w zakresie pomocy firmom w zwiększeniu eksportu wyrobów odzieżowych i tekstylnych. Jednakże firmy z tej branży nadal napotykają na liczne trudności, w tym głównie kwestie finansowe, które ograniczają ich zdolności eksportowe.
Jak rysuje się przyszłość przemysłu tekstylno-odzieżowego w USA? Przede wszystkim stawia się na jak najlepszą jakość produktów. Po drugie - na zaawansowane tekstylia techniczne wykorzystywane w przestrzeni powietrznej, przemyśle, gospodarce morskiej, medycynie, w wojsku, dla celów bezpieczeństwa i w transporcie. Tu widzi się nowe wyzwania i możliwości dla branży tekstylnej. Globalny rynek tekstyliów technicznych w 2011 r. szacuje się na 127 mld dolarów!
Amerykański przemysł tekstylno-odzieżowy jest nadal jednym z największych pracodawców w sektorze wytwórczym, aczkolwiek należy pamiętać, że wiele firm wytwórczych w ciągu ostatnich dziesięcioleci przeniosło swoje biznesy do Chin, w momencie gdy otworzyły one swoje podwoje dla zagranicznych inwestycji i wolnego handlu. Praca była tam znacznie tańsza w porównaniu z rynkiem amerykańskim – mniej niż jeden dolar za godzinę. Obecnie koszty pracy w Chinach horrendalnie rosną, podobnie bardzo poszybowały do góry ceny paliw i przewozów. U podstaw takiego stanu rzeczy leży szybki rozwój gospodarki Chin i związana z tym budowa nowych zakładów na terenie całego kraju, a nowe fabryki to popyt na siłę roboczą. Oznaczało to wzrost wysokości wynagrodzeń, ponieważ nowe firmy konkurowały między sobą o najlepszych pracowników. Eksperci przewidują się, że do 2015 r. produkcja w Chinach będzie tylko 10% tańsza w stosunku do amerykańskiej, a trzeba przy tym jeszcze uwzględnić jeden czynnik, a mianowicie to, że przeciętny robotnik w Stanach jest czterokrotnie bardziej wydajny niż chiński robotnik. Ponadto, outsourcing w Azji kojarzony jest jeszcze ciągle z jedną cechą charakterystyczną – słabą jakością wyrobów. Z tego powodu konsumenci preferują produkty amerykańskie - stąd odwrotny trend, tzw. „insourcing” – powrót miejsc pracy do USA. Przykładowo Ford Motor przenosi do Stanów 2 000 miejsc pracy.
Sprzyja temu polityka gospodarcza U.S.A. Zarówno Demokraci, jak i Republikanie popierają zawieszenie podatków dla korporacji, które zdecydowały się na przeniesienie zza granicy do kraju miejsc pracy w sektorze wytwórczym. Trzeba przekształcić kraj, który tylko konsumuje w kraj, który znowu coś buduje. Stąd Kongres i Administracja współdziałają w zakresie dalszego wspierania odbudowy sektora wytwórczego, który w grudniu odnotował wzrost liczby miejsc pracy o kolejne 23.000, co oznacza, że miejsc pracy przybywa drugi z kolei rok.
Istnieje przekonanie, że bez silnego zaplecza wytwórczego, nie można spodziewać się stworzenia dobrze płatnych stanowisk pracy, a przecież wynagrodzenia w całym sektorze dotkniętym „chińskim syndromem” znacznie spadły wpływając również na obniżenie średnich dochodów gospodarstw domowych. Mówiąc dzisiaj „zaplecze wytwórcze” oczywiście nie mamy na myśli „wczorajszej” manufaktury, ale innowacyjny oparty na zaawansowanych technologiach przemysł wytwórczy „jutra”.
Jednym ze sposobów na zmotywowanie producentów, aby budowali swoje zakłady w Stanach i inwestowali w amerykańskich pracowników, jest obniżenie im efektywnych stawek podatkowych. Demokraci i Republikanie opowiadają się za reformą systemu podatkowego. Oznacza to utrzymanie zachęt w przepisach podatkowych, takich jak przyśpieszona amortyzacja dla określonych środków kapitałowych czy wydatki na badania i rozwój. Prezydent Obama wzywa do rewizji amerykańskiego kodeksu podatkowego pod kątem firm, które produkują w kraju zamiast wspierania tych, które wyprowadziły miejsca pracy za granicę.
Na szerszą współpracę z USA w zakresie odzieży i tekstyliów liczy również „po sąsiedzku” Meksyk. Oczekuje się, że produkcja odzieży i tekstyliów w tym kraju wzrośnie o 2%, tj. do 7, 3 mld dolarów w 2012 r. Niektóre duże amerykańskie firmy odzieżowe, jak Levis Strauss & Co., Van Heusen czy Victoria’s Secret już produkują odzież w Meksyku. Meksyk wydaje się być atrakcyjniejszym i bardziej stabilnym miejscem na produkcję ich kolekcji niż Chiny, zwłaszcza w przypadku konieczności szybkiej dostawy. Ponadto, pracownicy tego sektora w Meksyku są szkoleni pod kątem produkcji wyrobów o wysokiej jakości. Również kraje Ameryki Środkowej korzystają ze wzrostu kosztów w sektorze wytwórczym w Chinach i stają się alternatywnym miejscem produkcji dla sektora tekstylno-odzieżowego.
Wydaje się, że Ameryka w porę spostrzegła, jak istotny z punktu widzenia gospodarki jest rodzimy przemysł wytwórczy oraz jakie spustoszenie na rynku pracy i rynku konsumenta budzi ingerencja w jego podstawy podyktowana przesłankami wolnego handlu. A co na to Europa?
Samozadowolenie unijnych notabli nie sprzyja gospodarce
Wsłuchując się w pełne samozadowolenia głosy wyższych urzędników Komisji Europejskiej, można odnieść wrażenie, że misją Unii Europejskiej jest wspieranie rozwoju gospodarczego wszystkich państw świata, poza europejskimi. Znakomitym przykładem tego sposobu myślenia jest Komunikat nt Handlu, Wzrostu i Rozwoju z ub. roku. Prezentuje on plany działań inwestycyjnych i handlowych UE ukierunkowanych na potrzeby rozwojowe partnerów handlowych z krajów rozwijających się i najmniej rozwiniętych. Intencje bardzo szlachetne, jednakże – w swoich działaniach na rzecz krajów trzecich – Komisarz ds. Handlu De Gucht i inni, szczycący się swoim „liberalizmem” przedstawiciele europejskiego establishmentu zdają się zapominać treść podstawowych traktatów tworzących wspólnoty europejskie. Według ich zapisów bowiem integracja europejska, której uwieńczeniem jest Unia Europejska, winna służyć przede wszystkim poprawie warunków życia w Europie oraz trwałemu i stabilnemu rozwojowi gospodarczemu. Przypomnijmy::
Cele ekonomiczne i społeczne UE:
Podstawowym zadaniem jest zwiększanie spójności ekonomicznej i społecznej w ramach Unii oraz:
Co dalej z produkcją tekstylno-odzieżową w Europie?
W Europie, podobnie jak w U.S.A., również widać zmiany w sektorze produkcji. Po dramatycznym upadku europejskiego ( w tym polskiego) przędzalnictwa, obecnie – w związku z wzrostem cen surowca bawełnianego i przędz na światowym rynku - ponownie wzrasta produkcja przędzy w UE (+15%). Niemcy, którzy zachowali część parku maszynowego po zaniechaniu produkcji, obecnie zdecydowanie zwiększają produkcję przędzy. Podobna szansa stoi przed europejskim sektorem odzieżowym.
Jednak Europa nie wspiera przemysłu. Interes sektora produkcyjnego, w tym małych i średnich przedsiębiorstw przegrywają z interesami ponadnarodowych koncernów, wielkich sieci handlowych i międzynarodowej finansjery. Rośnie bezrobocie, szczególnie wśród ludzi młodych. Stagnacja na rynkach europejskich trwa.
Tymczasem polityka celna i handlowa realizowana przez KE zajmuje się wspieraniem krajów importujących swoją produkcje na rynek unijny. Wznowiono starania o nadanie Pakistanowi szerokich preferencji celnych (w praktyce 0% cła) na import do UE, w szczególności wyrobów tekstylno-odzieżowych, najmocniejszego sektora pakistańskiego eksportu. Protesty sektora przemysłowego są uwzględniane w sposób bardzo specyficzny. Z jednej strony wprowadza się kontyngenty limitujące ilość wyrobów danej kategorii, która może być wprowadzona na rynek unijny. Z drugiej – kontyngenty te ustala się na poziomie wysoko przekraczającym ich dotychczasowy import do UE.
Zapisy Umowy o Wolnym Handlu z Koreą akceptują zasadę „Draw Back” (zwrot cła za import surowców / półproduktów na potrzeby produkcji eksportowej) dla koreańskich producentów eksportujących na rynek unijny. W negocjacjach z Indiami również pojawiają się sygnały o możliwości dopuszczenia tego środka. Co więcej – rozważa się możliwość zmian podstawowych zasad pochodzenia , tak aby umożliwić producentom indyjskim szersze korzystanie z przędz, tkanin i półproduktów odzieżowych z krajów trzecich - bez utraty preferencji przy wprowadzaniu towarów na rynek unijny.
Od lat sektor tekstylno-odzieżowy zmaga się z kolejnymi próbami „reformowania” zasad pochodzenia i systemu GSP. Próbami generalnie ukierunkowanymi na de fact likwidację zasady podwójnego przetworzenia. Składane i rozpatrywane pozytywnie przez Komisję są wnioski o zawieszenie ceł na kategorie tekstylne, które są nadal produkowane w Europie. Co więcej – przedłużanie tych zawieszeń odbywało się do niedawna wręcz automatycznie.
Jest prawdą, że w związku z tendencją do spadku konkurencyjności cenowej Chin tania produkcja ucieka do Wietnamu, Indii, Bangladeszu. Ta najprostsza (np. T-shirtów) jest przez firmy chińskie przenoszona nawet do Afryki. Ale jednocześnie nie oznacza to, że produkcja wysokojakościowa wróci z Azji do Europy. To zależy tylko od tego, czy politycy i urzędnicy unijni przypomną sobie, jaka jest pierwotna misja i cele istnienia Unii Europejskiej.
|